Posted in ot tak on 2009 grudzień 22 by t4ngerrine

Znikam, zapadam się w sobie. Oddalam i robię coraz mniejsza.
Jest zima, jest śnieg i wypizdówek – i jest coraz gorzej.

Poparzyłam sobie nogę – głupio, przez nieuwagę.
Nieobecna wciąż i wciąż…
Dzięki temu mniej boli. To chyba czas, żeby wyjąć skalpel z torebki.

Dałam ciała na całej linii.
Chcę zapalić.

Ps. Zastanawiam się nad przeniesieniem na LJ z blogiem lub/i tłumaczeniami.
Kto za? Kto przeciw?

coraz bliżej święta…

Posted in kocham obserwować, mhmmm..., ot tak, wewnętrzna potrzeba podzielenia się on 2009 grudzień 10 by t4ngerrine

Ps. Małe łapki z czarnymi półksiężycami brudu za paznokciami oczywiście nie są moje.

Posted in ot tak on 2009 listopad 29 by t4ngerrine

uśmieszek satysfakcji.
o tak, to by wiele wyjaśniało.

gorzko, gorzko.

Déjà vu

Posted in ot tak on 2009 listopad 29 by t4ngerrine

“Zakłócenie w przetwarzaniu informacji podczas procesu porównywania teraźniejszego zdarzenia z zawartością magazynu naszej pamięci. Odpowiadają za to płaty skroniowe. Często pojawia się przed atakiem epilepsji, przy stanach lękowych, schizofrenii, zmęczeniu i stresie. Stan ten mieści się jednak w granicach fizjologii i nie powoduje żadnych problemów. Pojawia się zarówno u ludzi chorych, jak i zdrowych, nie należy więc łączyć go z konkretną chorobą.”
Anna Bartczak,
Oddział Alzheimerowski Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie

Mała Wiesnuszka, za którą – mam wrażenie – jeszcze
nie raz mi się oberwie…
Nuśka faktycznie ma silnie rozwinęty dar przekonywania.
Szalony, szalony weekend.

Obserwuję panujące wśród moich znajomych trendy – ich blogi albo całkowicie zamierają, albo przekształcają się w ciąg fotografii z lichymi podpisami. Co się dzieje? Naprawdę nie mamy już czasu, żeby pisać? Nie nadążamy z czytaniem? A może coraz mniej nam się chce?
Kwestię pozostawiam otwartą…

pójść spać w pełnym słońcu, nie patrzeć jak umiera dzień

Posted in Uncategorized on 2009 listopad 23 by t4ngerrine

Jesteśmy jak szalki jednej wagi, nie zauważyłeś tego? Kiedy ze mną jest łatwiej (być, wytrzymać, złapać kontakt), kiedy jestem pewna, że dojrzałam społecznie – ty zachowujesz się jak średnio rozgarnięty 16-latek. Kiedy ja mam gorsze okresy, gdy zamykam się w sobie i wyrzucam klucz – paradujesz tuż pod moim nosem ze swoją plastikową dojrzałą miłością. I zezujesz w moją stronę ponad ramieniem ukochanej – czy aby na pewno to widzę, czy (i jak bardzo) mnie to dotknęło.

Zawsze się uzupełnialiśmy. No, może z małym wyjątkiem – każde z nas potrzebuje kogoś silnego, kto się nim zaopiekuje. Ale wiesz, co? Dorosłam do tego, by stwierdzić, że sobie poradzę. Tak, wiem – po fakcie.

Teraz ty się cofasz. A ja nie potrafię na to patrzeć.
Proszę, przestań zanim przedawkuję leki uspokajające.

niezostałeśodrzuconyniezostałeśodrzuconyniezostałeśodrzuconydocholery.!

Pierwsza miłość boli i nie da się niczym zagłuszyć, nie sądzisz?